Ta ostatnia niedziela...
Sojusz Lewicy Demokratycznej jest partią istniejącą na polskiej scenie politycznej od 1999 roku, a de facto jako koalicja wyborcza istnieje od 1991 roku. Od tego czasu SLD startowało w każdych wyborach i w każdych uczestniczyło w podziale mandatów. Jednak w historii partii nie zanotowano nigdy wcześniej tak złego wyniku jak ten z 9 października 2011 roku. Tym bardziej, że po wyborach prezydenckich, a następnie samorządowych 2010 mówiono o tym, że lewica ma szansę dostać około 18 % poparcia społecznego.
Media i czołowi politycy SLD, ale również zwykli członkowie i wyborcy tej partii zastanawiają się jakie są przyczyny tak złego wyniku wyborczego. Mówi się o tym, że zawiodła wizja Grzegorza Napieralskiego ale zastanówmy się jaka ona była. Jego postulaty i działania zwierzające do odmłodzenia partii i wprowadzenia świeżych twarzy do Sejmu nie uważam za złą strategię. I nie można też zrzucić wszystkiego na barki jednego człowieka, ponieważ on też miał swoich doradców, swojego szefa sztabu wyborczego, swoich najbliższych współpracowników. Na wyniki wyborów pracuję cała partia, uważam więc, że słusznym jest przeprowadzenie wyborów w całym kraju począwszy od koła, by ci którzy zawiedli w tej kampanii ponieśli za to odpowiedzialność.
Sojusz Lewicy Demokratycznej nie przemówił do młodych ludzi, chodź właśnie takimi się w tej kampanii prezentował. Nie przemówił też do wyborców nie zdecydowanych, a na końcu też do swojego lewicowego stałego elektoratu. Główną przyczynę upatruję w braku spójności tego co się mówi, a tego co się robi. Za mało inicjatyw ustawodawczych, za mało mówienia o świeckości państwa, o prawach kobiet, ale w sposób otwarty, tak aby wszyscy zwrócili na to uwagę. Sojusz powinien wówczas wyjść na ulicę i demonstracyjnie pokazać społeczeństwu jakie ma poglądy i o co będzie walczył. A tak wyszedł Palikot i jego grupa, która pojawiła się znikąd. Nikt mi bowiem nie powie, że sąsiadka Pana Palikota zadba o moje prawa lepiej niż znający się na rzeczy i problemach ludzi poseł lewicy. Będzie biegać ta zgraja komediantów, w tenisówkach ze sztucznymi penisami, po polskim sejmie i bawić się w politykę, a Palikot będzie się z nas śmiać prosto w oczy bo jak zapowiedział, że zniszczy SLD, tak na razie się mu to udaje.
To była ostatnia niedziela dla Grzegorza Napieralskiego jako przewodniczącego. Człowieka, którego bardzo cenię. Teraz czas by wybrać przywódcę, który nas poprowadzi do wyniku dwucyfrowego w następnych wyborach i nie sprzeda partii Palikotowi. Wszystko zależy teraz od wybrania dobrych władz i zwrotu partii jeszcze bardziej na lewicę, żeby nie okazało się, że i dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej to była ostatnia niedziela…..